piątek, 11 listopada 2011

Złota, hiszpańska jesień.


Dziś, podczas wyprawy do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od Platja w głąb kontynentu Olot,
udało mi się odnaleźć utęsknioną przeze mnie złotą jesień.


Ach, wypatrzyłam z samochodu cudny leśny park i biegałam po nim jak dzieciak z rozwianymi na wietrze włosami.



Mimo , że Hiszpania i listopad to miałam taką polską, wrześniową , złotą jesień.




magia? w lasku z glośników przygrywała nam muzyka


Alberto chyba nie do końca rozumie mój zachwyt przyrodą...
a może rozumie i za to tak lubi mnie

chłopcy próbowali naśladować kaczki


a ja próbowałam jedną złapać


Pireneje w tle

czwartek, 10 listopada 2011

Nadmorskie rozważania o Miłości.



W tak piekny, jak dzisiejszy listopadowy dzień,
to wielkie szczęście móc usiąść na skałach wbudowanych w krajobraz śródziemnomorskich plaż.
Przymknąć powieki, ukoić codziennością rozedrgane myśli i nerwy.
Wsłuchać się w muzykę graną przez wiatr na strunach fal.


Nie trzeba być mędrcem by siedząc tu uświadomić sobie co jest w życiu najważniejsze.
Miłość i szacunek nas samych i drugiego czlowieka.
Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.
Gubimy sie w pogoni za pieniądzem, wspinaniu sie po szczeblach kariery, podwyższaniu statusu społecznego.

Żyjemy albo na pokaz, dla innych, biorąc wysokie kredyty w bankach i budując domy, wille, kupując samochody na które nas nie stać  albo żyjemy nie swoim życiem oglądając telewizyjne tok show'y, seriale, idiotyczne "Tańce z gwiazdami".
Co raz wiecej osób dotyka depresja, choroba smutnej, samotnej duszy.
Co raz częściej stajemy się samotni wśród tłumu, zmuszeni zakładać maski i udawać kogoś kim wcale nie jesteśmy.


Tak naprawdę to nie potrzebujemy wcale sławy ani poklasku...tego najpiękniejszego i najprawdziwszego szczęścia nie dadzą nam ani pieniądze ani zaszczyty.


Potrzebujemy szczęścia u boku drugiego człowieka.
Po prostu potrzebujemy MIŁOŚCI, potrzebujemy kochać i być kochanym........
kochanym i akceptowanym takim jakim w rzeczywistosci jesteśmy,
a każdy z nas jest piękną sumą wad i zalet.

nawet morze ma spragnione miłości serce

Więc jesli pragniemy wpuścić miłość przez drzwi naszego serca, przede wszystkim nie możemy wstydzic sie bycia sobą, najpierw musimy pokochać siebie w nas, pokochać swoj oryginalnym smak.

Przecież inaczej smakuja poziomki niż winogrona a jednak każdy ten smak jest "grzechu wart"...
Wierzę, że każdy ma gdzieś w świecie swojego "smakosza".


W chwili, gdy poczujesz w sercu miłość i doświadczysz jej głębi, odkryjesz, że dla ciebie świat nie jest już taki sam, jaki był do tej pory.


miłość jest piękna jak Passiflora

Dla miłości nie ma granic, śmiesznych barier które wyznaczać uwielbia człowiek i stworzone przez niego systemy. Miłość nie wie co to wiek, odległość, religia i narodowość i to jest w niej  najpiękniejsze.


A kiedy już zawita do naszego serca  przestajesz się zmagać z życiem sam,
otrzymujesz do pomocy dwie spragnione Ciebie i ciepłe ręce.


Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.


Tak naprawdę. W dostatku i ubóstwie, zdrowiu i chorobie...

Rękę Ci daję!
Miłość Ci daję cenniejszą niż pieniądz.
Siebie Ci daję .
Czy Ty dasz mi siebie?
I powędrujesz ze mną?
I czy trwać będziemy, ja przy Tobie,
Ty przy mnie dopóki żyjemy?

wtorek, 8 listopada 2011

Sezon grzybowy w Platja ogłaszam, jako otwarty!


Cały miniony tydzień lało jak z cebra.
Patrząc na koryto rzeki przepływającej obok Hotelu Panama, które zazwyczaj jest wyschłe i puste,
zrozumiałam dlaczego jest tak bardzo szerokie co wcześniej było dla mnie faktem niezrozumiałym......



Dziś rano kiedy zobaczyłam słońce, mimo iż ostatnio kiepsko sypiam to wróciła mi ochota do życia.
Telefonicznie powiadomiłam zapracowanych Panów Alberto i Kamila, że w czasie dwugodzinnej sjesty
zabieram ich na spacer w okolice nadmorskiego parku na trasie Platja -S'Agaro,
bo tęskno mi za szumem morskich fal.
Niestety do S'Agaro nie dotarliśmy! Powodem były..............GRZYBY!



Pierwsza była kania, rosnąca przy ulicy w dzielnicy willowej.


Potem podgrzybki ,

 purchawki ,


 pieczarki i inne kanie,


a także różne  przez nas niezidentyfikowane.


A po powrocie przyrządziłam na kolacje grzybne łakocie....


kotlety z kani i sos grzybowy z makaronem,


niby nic wielkiego a cieszyło z nas każdego.
Poza tym to moje pierwsze grzyby w Hiszpanii.


poniedziałek, 31 października 2011

Halloween? Cmentarze? Dłuuugi weekend nad morzem


Jesienna Platja równa się pustka, z czym ogólnie nie jest nam źle, gdyż nie lubimy oblężenia turystów.
Obecny długi weekend mija jednak jakoś tak melancholijnie.
Ciałem jestem tu a duszą zupełnie gdzie indziej.


Chyba brakuje mi tego przedświątecznego, cmentarnego krzątania .
Chyba jest mi źle , że nie mogę na bliskich mi mogołach zapalić symbolicznego znicza .
Dziś zapaliłam świece przy Urnach ,

które mieszkają razem z nami w naszym domku przy ulicy Salvadora Dali.


W Platja nie czuć dziś święta Wszystkich Świętych , tu nie ma cmentarzy.
Gdzie nie gdzie, na wystawach sklepowych czuć Halloween.


Za to można pospacerować  nad morzem.


Powygłupiać się na pustym deptaku.






 Napić się kawy patrząc w spienione fale.

Porozmawiać z tymi co są z nami i z tymi których już tu nie ma 
ale wciąż mieszkają, wciąż żyją w naszej pamięci i  w naszych sercach.

czwartek, 27 października 2011

Deszcz


Rozpadało się chyba na dobre.

Hiszpanie świętują z tego powodu, ja nie..................
Nie powiem lubię jak popada, ale taki ciepły kapuśniaczek .

Kamil i Alberto czyli dzieci na deszczu
 Można wtedy potańczyć w deszczu niczym nimfa... z wyciągniętymi do góry ramionami , poskakać jak dziecko pomiędzy kałużami............ale dziś  w Platja nie pada, lecz LEJE...podobno sto litrów na metr kwadratowy. Teraz zrozumiałam , że mieszkanie na szczycie wzniesienia ma sens, bo przynajmniej nas nie zaleje...Dwa dni temu dzisiejsza ulewę zwiastowały wysokie fale.

 Dzień był słoneczny, morze nadal ciepłe, lecz spienione i mętnawe, straciło swe piękne barwy grynszpanu, lazuru i turkusu a stało się szaro zgniło zielone...........takie bleeeeeee...........
Nie ma się co oszukiwać......tegoroczne lato minęło bezpowrotnie. Jednak jesienne , deszczowe wieczory tez maja swoje uroki. W kominku ciepły, tańczący z iskrami ognia płomień,


 na głośnikach odgłosy lasu..............polskiego lasu, gęstego
 i tajemniczego, otulonego zapachem jodeł i świerków,za którym mi bardzo tęskno


a w rękach  grzane piwko, które nasz przyjaciel Andriy nazywa "polski miodek",

wtorek, 18 października 2011

Motorowe szaleństwo


Dzisiejsze późne popołudnie należało do mężczyzn!
Razem z Alberto i naszym gospodarzem Iuceph'em pojechaliśmy do małej miejscowości, położonej dość wysoko w górach o ciekawie brzmiącej nazwie Romanya.

 Dlaczego tam?


W tym miejscu mieszka pewien starszy mężczyzna , który jest z zamiłowania kolekcjonerem starych motocykli,


 a tych  w swej kolekcji ma około trzystu i chciał aby Alberto, jako znana persona wśród fanatyków wyścigów motorowych i motocykli http://en.wikipedia.org/wiki/Alberto_Pagani ocenił jego kolekcję.


Mimo iż motory średnio mnie pociągają, to muszę przyznać , że niektóre z nich to istne perełki.



 Panowie oglądali, dosiadali, odpalali, wzdychali i wspominali........




Patrzyłam na Kamila i widziałam jak błyszczą mu oczy..........





-Co laska wsiadamy na tego pięknego NSU i odjeżdżamy?


-Och, już widzę mojego braciaka Daniela, ależ byłby tu szczęśliwy.


-Tak, Kasia by go z tego garażu nie wyciągnęła już do końca życia.


Kiedy panowie oglądali motory ja znudzona, podziwiałam krajobraz i oglądałam piękny , stary dom


 a towarzyszyły mi aż cztery fantastyczne psiaki.


Znalazłam piękne olbrzymie i rozłożyste drzewo kaktusowe oraz krzak z dojrzałymi owocami granatu.


Kilka z nich, oczywiście za zgodą właściciela zerwałam i teraz zajadam pisząc post...........................