piątek, 5 sierpnia 2016

Leo znad Bugu. Pałac Cieleśnica, hamaki i kombajny, czyli żniwa w pełni.




Dzisiejszy dzień był mało wiejski.
Mama mówi, że gdyby była znowu małą dziewczynką to nazwałaby  go dniem dworskim.
Z rana nic nie wskazywało na to, że pierwszy piątek sierpnia, będzie należał do jednych z najprzyjemniejszych tego lata.
 Wczoraj tato obiecał mi przejażdżki na kombajnach i wielkich  traktorach a dziś rano mama wymusiła na tacie podróż do tz. "nibylandii", czyli tato prowadzi samochód, a mama mówi mu czy ma skręcić w prawo czy w lewo na kolejnej krzyżówce.
Nie wiem, jak długo jechaliśmy, bo przysnąłem, ale wiem jedno: dojechaliśmy do "leniuchowego królestwa".
Pałac.  Staw.  Warzywniak.  Pasieka.
Park, a w nim hamaki i huśtawki zawieszone pomiędzy starymi, wysokimi, jak miejskie wieżowce, drzewami.
Obejrzeliśmy wnętrze pałacu w którym znajduje się również hotel i zjedliśmy obiad. A później najedzeni, jak bąki oddaliśmy się błogiemu lenistwu,  bujając się w cieniu drzew nad stawem. Tato nawet zasnął 😀 Ja jednak, nie nadaje się do takiej książęcej  bezczynności.  Tym bardziej, że na horyzoncie  pojawiły się "damy dworu" czyli trzy dziewczynki, które przyjechały tutaj ze swoimi mamami,  aby wypocząć od zgiełku miasta w którym mieszkają. Zabawa z nimi w berka, sprawiła nie tylko mi, ale również Eryczkowi, wiele radości.
 Powiem wam jednak szczerze, że na dłuższą metę, nudne jest, takie  pałacowe życie w niebycie i nie chciałbym żyć niczym mały książę.  
W drodze powrotnej do domu, okazało się że tato dotrzyma danej mi,  poprzedniego dnia obietnicy i pojedziemy w pole.   Wujek Krzysiek czyli kumpel taty o ksywie Rumpek, już na nas czekał. Kombajny, traktory, świnie, byki i motory!  Człowiek czuję że żyje nawet jak ugrzęźnie w oborniku po szyje😀😁😂
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz