piątek, 16 września 2016

Leo znad Bugu. Pierestrojka, emigracja i wykopki. Czyli jesienne zmiany.


W powietrzu czuć już jesień. Wszyscy mieszkańcy naszej wsi ciężko pracują w polu.  Brokuła, ziemniaki, kukurydza. Każdy zbiera plony swojej całorocznej ciężkiej pracy. Wujek Krzysiek i Wujek Marcin prawie nie wychodzą z traktorów, zastanawiam się czy w nich nie śpią 😁. Ja pomagam im obu jak mogę, a mojemu ulubionemu sąsiadowi, Funiowi  oferowałem swą pomoc, przy zwożeniu worków pełnych ziemniaków z pola do domu.

Koniec lata wniósł też wielkie zmiany na naszym podwórku.  Mama powiedziała, że to istna Pierestrojka. Śmieszne są czasem te mamine określenia, tato mowi że " trochę z dupy"😁. Dzisiaj jeszcze trudno mi ocenić czy to zmiany na lepsze. Nie są to także ostatnie zmiany. Czuję że będzie się działo....
Od pierwszego dnia września jestem przedszkolakiem.
Mama zdecydowanie jest zadowolona z tego faktu, natomiast moja Pani w przedszkolu chyba mniej 😜.
Faktem natomiast jest to, że od kilku dni to nie Pani Przedszkolanka się ze mna męczy, tylko mama. Złapałem w przedszkolu jakiegoś wirusa i całą trójką chorujemy.

Poza tym, Kamil czyli mój tato, zmienił pracę. Powiedzial ze nie stać go na pracę w hotelu.  Nie do końca rozumiem o co mu chodziło, bo przecież nie musiał płacic za pobyt w pracy tylko to jemu, pracodawca płacił za to, że tam pracował. Suma sumarów, Kamil od kilku dni pracuje w Szwecji a moje małe serduszko przepełnia ogromna rozpacz i tęsknota, bo bardzo kocham mojego Tatę i uwazam że  rodzina powinna być  zawsze razem.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz